XI Bieg Europejski 2013

2013-04-13 00:00:00

Przygodę z bieganiem zacząłem ok. 5 lat temu. Stanowiło to uzupełnienie moich treningów. Z czasem bieganie przerodziło się w pasjei tak wystartowalem w XI Biegu Europejskim.

Dariusz "Bergol" Berg:
"Był dobry artykuł poparty serią zdjęć ale niefortunne działania w mechaniźmie obsługującym strnę spowodowały bezpowrotną stratę mojego autorskiego tekstu i przyznam szczerze przeszła mi ochota na pisanie, wklejanie i w ogóle zajmowanie się stroną. Przyszedł jednak moment zwrotny i jak w każdej porażce tak i w tej jest nauka na przyszłość. Nie ma co się poddawać i zamiast zarywać nocki na próbach oddtworzenia tego co było wcześniej poprosiłem biegaczy, którzy wzięli 13-tego kwietnia udział w XI Biegu Europejskim o opisania chociaż w kilku zdaniach swojego udziału w imprezie biegowej. Myslę iż będzie to nawet o wiele bardziej ciekawe od snobistycznego łechtania swojego ego jakie pojawia się przy opisywaniu własnego startu. Zatem wróćmy jeszcze raz do naszej imprezy we wspomnieniach biegaczy i przypomnijmy sobie jak to wszystko wyglądało oglądając krótką galerię autorstwa Anety Berg:"


 

Arkadiusz Kruszona:
   "Dziś dostałem kolejną lekcję pokory, a jak ona brzmiała? Zmęczenie organizmu którego nie widać gołym okiem i nie czuć w formie zakwasów jest dużo gorsze niż takie tradycyjne. No i oczywiście nie myśl o rekordach tydzień po maratonie. Miało być poniżej 40 min drugi raz w tym sezonie a wyszło tak że walczyłem o każdy kilometr byle by tylko do mety. Czas dno + metr mułu 42 min, już dawno tak wolno nie było, ale też już dawno nie modliłem się na 5 km żeby ten bieg już się skończył :). Organizacja oczywiście na medal ale to się rozumie samo przez się. Wystarczyło spojrzeć choćby a taką błahą strawę ile stało kubków z wodą na punktach odżywiania żeby wiedzieć że biegnie się w jednych z lepiej zorganizowanych biegów w kraju. Wielkie brawa dla wszystkich organizatorów.... Zapominałem dodać że miłym było wysłanie Pani Rosińskiej (urodzona 1936) i Pani Pańczak (urodzona 1939) 30 min szybciej na trasę. Panie te mają swoje za uszami, można o nich dużo powiedzieć i to zarówno dobrego jak tego trochę mniej dobrego, dużo też już zostało powiedziane ale każdy przyzna że szacunek na pewno im się należy. Chciałbym mając 77 czy tam 74 lata móc przebiec jakikolwiek dystans o 10 km nie wspominając. Pełen szacunek zarówno dla organizatorów za zrozumienie i zwykłą ludzką życzliwość jaki i dla wspomnianych wyżej Pań."


 

Mateusz "Loki" Kosmaczewski (KS Walka Gniezno):
"Przygodę z bieganiem zacząłem ok. 5 lat temu. Stanowiło to uzupełnienie moich treningów. Z czasem bieganie przerodziło się w pasje. Zanim wystartowałem  w tegorocznym Biegu Europejskim brałem udział w paru zawodach (12 maraton Poznański, XXXV Bieg Lechitów , 6 Poznań półmaraton) nie były to dystanse ‘krótkie’. Bieg Europejski potraktowałem jako wyzwanie celem było złamanie magicznej bariery 40min oraz pokonanie samego siebie i udowodnienie, że potrafię szybko biegać.  Jak się okazało udało się. Wykręciłem  czas  00:39:13 co sprawiło, że na metę wbiegłem z uśmiechem oraz byłem mega zadowolony. Pogoda w tym biegu zważywszy na to jak się zapowiadało była dobra.  Szkoda tylko, że troszkę mocno wiało co spowolniło biegaczy. Kibice dopisali co jest dużym plusem. Jedynym minusem dla mnie są 2 pętle osobiście wolałbym aby była jedna. Organizacyjne wszystko przebiegło bezproblemowo. Jestem pewien, że Bieg Europejski w Gnieźnie na stałe zagości w moim kalendarzu."

 

Przemysław "Kaban" Budziszewski (StrongMan oraz szef Apsa-Nowi.pl")
"Mój start w Biegu Europejskim do ostatnich dni stał pod znakiem zapytania. Miałem w ten dzień być w pracy i za bardzo nie miałem się z kim zamienić. Gdy już w sumie zrezygnowałem z biegu, okazało się że na liście startowej jest mój stary kumpel "od dźwigania". Jacek jest z Lubina i nie widzieliśmy się pare lat, więc załatwienie dnia wolnego stało się sprawą priorytetową. Na szczęście się udało! W dniu biegu pogoda iście kwietniowa. Raz deszcz, raz słońce. Przed biegiem przedszkolaków rozpadało się nie na żarty i maluszki trochę zmokły. Wszystkie jednak łącznie z moją córką dzielnie stanęły na linii startu i uśmiechnięte dobiegły do mety . W końcu przyszedł czas na bieg główny. Ustawiliśmy się z Adamem i Jackiem na starcie. Pokornie w ogonku stawki aby nas "charty" nie stratowały i ruszyliśmy! Biegło mi się fajnie, w równym tempie. Trasa dość równa więc nie było dużych podbiegów, które bardzo ciężko znoszę. Udało się trzymać niezłe (jak na mnie oczywiście) tempo zostawiając trochę mocy na finisz przed Rynkiem.  Na trasie sporo znajomych twarzy, których nie spodziewałem się tam zobaczyć! To kolejny bonus z biegania- zawsze kogoś znajomego spotkasz. Tyczy się to nawet takiego nowicjusza jak ja i to niekoniecznie w swoim mieście. Zaliczyłem dopiero kilka startów ale zawsze w tłumie na kogoś znajomego natrafiłem. No i najważniejsze: jest życiówka!  Może nie imponująca ale moja własna :) Najlepsze jest jednak w takich biegach widzieć prowadzących biegaczy o połowę odległości przed sobą. Ja na 3 km -oni na 6, ja w połowie dystansu a oni odpoczywają już na mecie...  Ci ludzie są chyba z innej planety! Organizacja biegu na wysokim poziomie. Nie mam się do czego przyczepić. Przez chwilę nasz ponury Rynek tętnił życiem i czuć było atmosferę sportowego święta. Sporo kibiców, kolorowo, sympatycznie. Tylko dlaczego tak rzadko? Nie chodzi tu tylko o bieganie ale również o inne dyscypliny. Dlaczego włodarze naszego miasta tego nie widzą? Ludzie chcą się ruszać i się ruszają, chcą kibicować i kibicują, jednak mają zbyt mało okazji żeby robić to w naszym mieście. Chyba się wkręciłem w bieganie. Coraz częściej łapię się na tym że przeglądam kalendarz biegów i zastanawiam się nad kolejnym startem. Zapisałem się już na 10km w Swarzędzu i myślę intensywnie o Biegu Kilińskiego z Mogilna do Trzemeszna."

 

Tomasz "Nysa" Nowaczyk (Altom):
"Kolejna edycja biegu europejskiego za nami.cóż moge powiedziec, organizacyjnie bieg z roku na rok podnosi poprzeczke.Niesamowita atmosfera i wszystko dopięte na ostatni "guzik". Co do samego uczestnictwa biegu plan był taki...od startu do mety tempem po 4:00min/km ewentualnie w koncówce minimalnie urwac zeby złamac magiczna dla mnie wczesniej bariere 40 min ale bez spiny;] ostatecznie sie udało na przysłowiowym luzie. tak wiec forma przed maratonem w Warszawie i innymi startami w tm sezonie jest. mysle ze bedzie to dobry rok z wieloma życiówkami:)"


Rafał Budzyński (gnieźnianin, żołnierz, administrator www.ForumGniezno.pl)
"Biegam amatorsko od kilku lat, ale stosunkowo niedawno zdecydowałem się na występ w zorganizowanym biegu ulicznym. Z racji miejsca zamieszkania postanowiłem spróbować swoich sił w gnieźnieńskim Biegu Europejskim (2011 r.). Rok temu z przyczyn osobistych nie wystartowałem, ale już w tegorocznych zawodach ponownie wziąłem udział. Zatem ten bieg będzie mi się kojarzył z osobistym debiutem w tego typu wydarzeniach. Dlaczego akurat Bieg Europejski? Przede wszystkim wpływ ma moja forma, która pozwala jak na razie pokonywać odległości ok. 10 km. Innym, równie ważnym powodem jest atmosfera podczas samego biegu. Wśród startujących spotykam znajome twarze, kolegów z pracy, znajomości „internetowe”, a wśród kibicujących rodzina i przyjaciele. XI Bieg Europejski wspominam miło, trasę pokonałem z nastawieniem rekreacyjnym w towarzystwie dwóch kolegów. Dopisała pogoda, sami uczestnicy w sporej liczbie oraz kibice na samej trasie. Małym minusem jest odcinek trasy w rejonie Konikowa. Niestety jest tam zbyt ciasno, a dodatkowo występowanie nierówności terenu, kałuż i kiepskiego chodnika utrudnia swobodny bieg. Miejmy nadzieję, że z czasem organizatorzy przy współudziale władz miasta poradzą sobie z tym problemem.
Na plus – cała reszta, czyli organizacja, zabezpieczenie trasy, pakiet startowy w tym pamiątkowy medal."

 

Przemo Gnat (KS Walka Gniezno):
"Start w Biegu Europejskim był moim debiutem jeśli chodzi o zorganizowane biegi licencjonowane. Od wielu edycji obiecywałem sobie start, jednak kiedy jeszcze zawodniczo trenowałem jiu jitsu nie starczało czasu na odpowiednie przygotowanie. Obecnie, jeśli chodzi o treningi sportów walki, bardziej skupiam się na "trenerce" i mam więcej czasu na inne pasje. W związku z czym miałem możliwość 2 miesięcznych przygotowań stricte biegowych i sam start. Z pewnością nie żałuję ! Świetna atmosfera, ludzie, rodzina i przyjaciele na trasie pozwoliły mi wykręcić czas do jakiego nawet nie zbliżyłem się na treningu ! Podsumowując - wspaniałe , nowe doświadczenie dla mnie. W kolejnej edycji nie może mnie zabraknąć."

 

Dawid Łuczak (prawnik, KS Walka Gniezno):
"Ogarniajaca i Polskę gorączka masowego biegania dopadła także mnie. Mimo  braku wcześniejszych przygotowań zdecydowałem się wystartować w XI biegu  europejskim. Już na wstępie zadziwił mnie profesjonalizm tych zawodów oraz ilość ludzi zaangażowanych w ich organizację. Natomiast kulminacją pozytywnych wrażeń okazał się być punkt zetknięcia z innymi zawodnikami na linii startu. Ogromna frekwencja, zarówno startujących, jak i dopingujących, zagrzewała, miałem wrażenie nie tylko mnie do tego aby dać z siebie wszystko. Choć dystans 10 km to dla  wprawionych biegaczy, jak niedzielny spacer, dla mnie okazał się być wystarczającym, aby odczuć, jak przyjemne może być łapanie świeżego powietrza. Wtedy na ratunek przyszły wszelkiego rodzaju formy dopingu, które zagrzewały wszystkich biegaczy do dawania z siebie wszystkiego. Dzieci przybijające tzw. „piątkę”, komentator z pobliskiego MOK-u dodający otuchy tuż obok kościoła garnizonowego, dwójka grających na bębnach i gitarze przedstawicieli  Stowarzyszenia Ośla Ławka, niezliczone ilości kibiców no i przede wszystkim rodzina i przyjaciele, sprawili, że ta krótka przygoda sprawiła mojej osobie ogromną radość i niewyobrażalną chęć ponownego startu w przyszłym roku. Oczywiście z poprawą swojego czasu . Można śmiało rzec, że z tej imprezy miasto Gniezno może być dumne..."

 

Sebastian Mastalerz (Altom):
"Fajny bieg, pogoda idealna do biegania. Jestem zadowolony z wyniku biorąc pod uwagę że 2 tygodnie przed startem nie trenowałem z powodu kontuzji kostki. Na pewno zjawię się za rok."

 

Łukasz "Kolor" Majerski (MOK Gniezno):
" Co roku śledzę poczynania biegaczy w naszym mieście okiem instruktora z MOK Gniezno. W tym roku Dyrektor Biegu dosłownie dzień przed biegiem zapytał mnie o możliwość zorganizowania dopingu na trasie. Przyznam szczerze iż lepiej nie mógł trafić gdyż w takich akcjach czuję się jak ryba w wodzie. W krótkim czasie udało się zorganizować grupy dopingujące na całym dystansie. Rewelacyjnie przyciągnięte zostały do nich grupy mieszkańców wspomagające biegaczy. W skrócie powiem kto i gdzie pomagał swoim głosem zawodników: grupa taneczna wraz ze stanowiskiem komentatora w mojej osobie, Mali Polanie dodający otuchy biciem mieczami w swoje drewniane tarcze, Strażacy z wystawionym i uruchomionym sprzętem, Harcerze, Grupa Capoeira, Motocykliści Born To Ride, Paweł Bąkowski w muzycznym duecie oraz komentator z ramienia organizatora na miejskim Rynku i licznie zgromadzeni gnieźnianie oraz rodziny przyjezdnych biegaczy. Uważam, że doping w tym roku był bardzo udany i zauważalny. Po biegu wiele osób dziękowało nam za wsparcie. To bardzo miłe kiedy to co się robi daje radość innym."

 

Tomasz Sosiński (Gnieźnianin):
"Wspaniałe zawody. Dobra pogoda, życiówka zrobiona, drożdżówka, kawka i sms na telefonie z wynikiem po minucie od przekroczenia mety. Pełna profeska."

 

WYNIKI OPEN
 

WYNIKI KOBIETY
 

WYNIKI KATEGORIE WIEKOWE

 

WYNIKI GNIEŹNIANIE

 





treݦ zostaԡ wydrukowana ze strony
http://www.biegeuropejski.pl/wiadomosc,xi-bieg-europejski-2013.html